
Kraj pochodzenia
PolskaRewelacyjna lokalizacja w górach. Położony nad jeziorem hotel, ma bajkowy widok z dużych pokojowych balkonów. Personel to osobna kwestia. Czujesz się jak z wizytą u rodziny. Zagadują Cię, pytają o różne rzeczy, pytają jak ci smakuje, jak ci się podoba itd. Podejście do gości wręcz wzorowe. Bardzo nam się podobało. Kolejny wielki atut to kuchnia. Restauracja hotelu ma piękny widok na jezioro i w takim anturażu spożywasz posiłki. Na stoliku znaleźliśmy karteczkę z naszym nazwiskiem, bardzo dobry pomysł. Obiad to poezja smaku. Nie wiem skąd wytrzasnęli kucharza ale powinien dostać gwiazdkę Michelin, bez dwóch zdań. Nie będąc fanem ryb, tu zjadałem je ze smakiem. Tym bardziej, że były z własnej hodowli hotelu. Mają ich duży wybór. Pstrąg, jesiotr, sum i wiele innych.
Wina... to jeszcze inna historia. Właścicielka hotelu jest sommelierką i zna się na winach doskonale. To co piliśmy to poezja smaku, idealnie pasująca do dań. A te były naprawdę różnorodne. Od zupy krem z karczochów, przez rybną przystawkę, aż po ragu z dziczyzny ze szpeclami. Wszystko zrównoważone w smaku, idealnie doprawione i niezwykle wykwintnie podane. Coś jak menu degustacyjne w najlepszych restauracjach. Obiekt posiada też stację ładowania aut elektrycznych a cena to 0,40 euro za kWh.
Super wygodna opcja. Nasze auto na rano było naładowane i gotowe do dalszej drogi. Dla mnie ten hotel to miejsce, do którego na pewno wrócimy z żoną i to mam nadzieję, że już niedługo. Tym razem zatrzymamy się na co najmniej kilka dni. Warto zdecydowanie, dla kuchni, dla widoków i dla przemiłych właścicieli, którzy mają dla ciebie zawsze czas. Dla mnie i żony każdy hotel powinien być właśnie taki jak Parkhotel Tristachersee:) Jeszcze jedno! Pierwszy raz w życiu jadłem przepyszny chleb z polnymi kwiatami. Rewelacja!!! Zdjęcie w galerii.